Mass Effect 2 – DubScore recenzuje dubbing

Powyższy film to wideorecenzja strony DubScore zajmującej się wyłącznie dubbingiem w grach wideo. Jak ten aspekt wypada w Mass Effect 2?

Recenzja Mass Effect 2

Jak słychać specjaliści w dziedzinie oceny dubbingu chwalą polską wersję gry. I nie dziwię się. Dubbing w Mass Effect 2 jest naprawdę miły dla ucha.

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker
  • skomentuj
  • akodo_ryu mówi:

    Jeżeli to jedna z “najlepszych polonizacji” to może tylko świadczyć o tym, jak niski poziom mają nasze inne lokalizacje (nie wiem, nie używam). Ja po 4 godzinach gry +/- (zanim ludzie wymyślili jak zmienić dialogi na oryginalne) miałem serdecznie dosyć. Mordin – owszem, bardzo mi się podobał. Aria była dobra. Ale Jacob? Bez komentarza. I kto w ogóle tak akcentuje? “Znasz tego PAlanta(…)”, “Nie uważasz chyba na poważnie zaufania CERberusowi?”. To nie ma być recytacja, tylko rozmowa. Powinna brzmieć naturalnie.

    Recenzja zapomina wspomnieć m.in. o tragicznym głosie EDI, który z przyjemnego, kobiecego w angielskiej wersji zmienia się w syntetyczny bełkot. Całkowita porażka jak dla mnie.

    Więcej uwag nie mam, bo i nie wytrzymałem w lokalizacji wystarczająco długo, by poznać wszystkie postaci i zobaczyć świat, ale z opinii na które natrafiam wynika jedno – polska wersja jest dobra, bo można ją wyłączyć.

  • Elthor mówi:

    Jak no moje to recenzent trochę przegina w stronę “rozpływania” się nad wersją PL. Faktycznie, nie jest najgorsza, (jak na moje lepsza od jedynki) ale żeby powiedzieć, że Zbrojewicz lepiej wpasował się w Illusive Mana od Martina Sheena to już gruuuba przesada, bo Sheen po prostu idealnie pasował do tej postaci i świetnie oddał jego charakter. I tak jak wyżej pisał @akodo_ryu – Jacob i EDI w rodzimym dubbingu to pomyłki, w ogóle nie umywające się do oryginału…

    A najlepiej zdubbingowaną grą i tak jest Planescape: Torment i koniec kropka! ;)

  • Komslav mówi:

    Jesli chodzi o polonizacje to najbardziej podobała mi sie ta z AC 1 :D
    A tak w ogole czemu wszyscy narzekaja na polskiego Sheparda z pierwszej czesci? mi sie bardziej podobał niz ten z dwójki (wyprany z emocji głos jakos pasowal do mojej postac ^^)
    Polacy nie spaprali glosu Jokera a to juz duzy + bo to moja ulubiona postac :D Ogolnie nie jest zle

  • forfun mówi:

    zgadzam sie z Komslav, wolalem starego sheparda, glos z jedynki jakos tak przylegl do mojej postaci, ze trudno ciagle przyzwyczaic mi sie do tego z 2, calkowicie nie pasuje glos do mojej postaci ehh, co do edi, to jedynie mnie denerwuje w niej głosnosc, jak mam glosniki tak ze wszystko milo sie slyszy to po zagadaniu do edi to masakra, glosno i jeszcze ostra lipa.

  • donny mówi:

    Mirosław Zbrojewicz jako Illusive Man mnie NAPRAWDĘ pozytywnie zaskoczył; reszta niestety, ale nie to samo co oryginalna wersja językowa (:

  • bajlando mówi:

    co to kurwa za star wars

  • Kaehl mówi:

    Muszę przyznać – ta “recenzja” oferuje naprawdę przyzwoitą dawkę humoru:) Począwszy od głosu człowieka, który się tu wypowiada, a który brzmi najgorzej z wszystkich znanych mi lektorów videorecenzji – nieco ironiczne biorąc pod uwagę przedmiot recenzji. Chłop ledwie składa zdania, pewnie czytane z kartki, bo brzmią jak esej jakiegoś dziecka ze sciaga.pl.

    Co do treści natomiast… no cóz, tu nawet nie chodzi o to, jak kiepska jest polska wersja (bo może i nie jest wcale kiepska), chodzi o to jak genialna i bogata w niezastąpionych voice-aktorów jest wersja orginalna. Z tego samego powodu np Dragon Age PL wypadał lepiej – bo angielska wersja wcale nie była idealna (nadmiar brytyjskiego akcentu etc). Także ogólnie inicjatywy polonizacyjne pasuje popierać – zawsze mamy wybór…

    @Elthor -> jak idzie o Tormenta to masz moje 100% poparcie, a i zgadzam się z nadmiernym rozpływaniem kolesia; nie chciałem tego sam stwierdzać bo już dość się na nim wyżyłem powyżej:) Ale aż dziwne, że biedaczycho nie zszedł podczas tego ekscytowania się od nadmiaru emocji…^^

    • łoł mówi:

      bo angielska wersja wcale nie była idealna (nadmiar brytyjskiego akcentu etc)

      hmmm czyli wolisz amerykańszczyznę zamiast języka angielskiego?
      Szkoda :)
      Jedyne co w DA mogło sprawiać trudności to, że ludzie osłuchani tylko z hamerykańskimi produkcjami mogli tej gry nie kumać w dialogach :)
      Akcent angielski jest mniam i basta! ;)

      • Kaehl mówi:

        Hmm kwestia gustu. Bo nie chodzi o to, że nie podoba mi się angielski akcent – wręcz przeciwnie.
        Jedynie do Dragon Age’a jakoś mi nie przypasował… akcent brytyjski, a jeszcze dalej szkocki bardziej mi się kojarzy np z Fable czyli z światem bardziej baśniowym, a DA jest surowszy, więc i jego język taki powinien być. Dla mnie – bo zdaję sobie sprawę jak bardzo subiektywna to kwestia;)

        Ale masz rację, amerykańszczyzna rządzi – najlepiej jakby wzięli obsadę z GTA: San Andreas:P Każdy by zrozumiał, że ludzie łoją elfy, jakby się zwracali do nich per ‘nigga’:>

  • Goha mówi:

    Cóż, chcecie recenzji na temat “panny” Shepard? Pomijając błędy typu: inne postacie zwracają się do niej jak do mężczyzny, Magdalena Różczka nawet z najbardziej zatwardziałej renegatki zrobi Smerfetkę. Kwestie które powinny być wypowiedziane ze złością, przez zęby, są przeczytane ze stoickim spokojem. I ogólnie, tak jak w poprzedniej części, nie pasuje mi do roli superwoman. Ale trzeba przyznać, wszelkie wrzaski (odnoszenie ran) wyszły dobrze (praktyka z NWN wyszła na dobre?).
    Co do innych postaci, dajmy na to nie wspomnianych wyżej. Garrus – jest ok, tylko brak mu tego dowcipu w głosie. Facet dużo przeszedł przez te dwa lata i jak po angielsku nabrał sporo dystansu, to po polsku chyba się kompletnie zdołował. Grunt – tu ponarzekam krótko – Steve’a Bluma nie przebije nikt. Kelly… Taki nieklimatyczny głos losowego NPC’a z losowej gry. Bailey – Michael Hogan vs Maciej Maleńczuk?. Thane – dziękuje, postoję. Samara też wypada dość blado. Dr Chakwas – jest extra! Jack – tu się nie wypowiem. Ken&Gaby – choćby nie wiem, jak dobrze brzmieli, w polskim nie da się oddać irlandzkiego(?) akcentu, z jakim mówią w oryginale. Ten duet to chyba jedne z najlepszych ról w wersji angielskiej.
    Wiecie, co mnie raziło podczas walk? Niektóre kwestie, takie jak rozkazy, które powinny być krótkie i konkretne, trwają dobre kilka słów i też są czytane zbyt spokojnie. Pewne rzeczy można było inaczej przetłumaczyć, a już w ogóle używanie słów typu “…po co chciałeś bym tu *przybyła*” czy “watażka”… Ech… Słucham po angielsku i patrzę jak w podpisach przełożono to na nasz język, i czasem szczęka opada. Długo by się jeszcze rozpisywać, więc na tym poprzestanę…

Dodaj komentarz

Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane. Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.

Najnowsze w Blomedia.pl


Subskrybuj nasz newsletter